Niełatwo być ojcem

Od najmłodszych lat dzieci chwalą się między sobą swoimi ojcami. Tata jest dla nich, szczególnie dla chłopców, gwiazdą. Co powie i zrobi, jest święte.  Można usłyszeć przechwałki: „Mój tata, gdyby chciał, to mógłby przenieść ten samochód na jednym palcu na drugą stronę ulicy”…

Niełatwo jest być ojcem. Kobiety mają dziś od partnerów większe niż dawniej oczekiwania – powinni zarabiać więcej niż matki pozostające w domu z dziećmi po ich narodzinach, a jednocześnie mają współuczestniczyć  w opiece nad dzieckiem, także tym najmniejszym. Dla wielu mężczyzn to kilka ról bardzo trudnych do pogodzenia.

To ojciec bawi się z dzieckiem w podrzucanie i łaskotanie. To on, zaraz po powrocie z pracy, bierze je na spacer, żeby mama miała chwilę dla siebie. Najczęściej robi to z przyjemnością, zabawa z dzieckiem jest rozrywką.  Współczesny ojciec radzi sobie z zakupami – także pieluch, zabawek edukacyjnych, książek, z przygotowaniem dziecku jedzenia, karmieniem go i przebieraniem. Zaangażowane ojcostwo oznacza bycie cierpliwym, liberalnym, nienarzucającym niczego siłą. Karzący, patrzący z góry ojciec to już zamierzchła przeszłość. Dzisiejszy ojciec jest raczej przyjacielem dziecka, kumplem, powiernikiem. Można na nim polegać w sytuacjach kryzysowych.

Ojciec jest obecny w życiu dziecka podczas wytyczania granic, stara się wprowadzać  reguły – limituje liczbę godzin spędzanych przed komputerem czy telewizorem, ilość zjadanych słodyczy. W tym sensie jest w rodzinie autorytetem. Zdarza się, że matka zrzuca na niego obowiązek zdecydowanej ingerencji, kiedy dzieci robią coś złego.

Dzisiejsi ojcowie częściej niż dawniej pracują z dala od miejsca zamieszkania. Jednak we współczesnych czasach migracji, kiedy często jesteśmy w podróży, w delegacji, poza domem, uczestniczenie w życiu dziecka nie oznacza koniecznie obecności fizycznej. Są przecież telefony komórkowe i komunikatory internetowe, umożliwiające bycie z dzieckiem na odległość, stałe przypominanie się, a również kontakt emocjonalny. Taką relację z ojcem dziecko może odczuwać  jako zupełnie rzeczywistą, pod warunkiem, że jego nieobecności w domu są przewidywalne, niedługotrwałe. Mimo, że ojciec jest w pracy czy na konferencji, dziecko czuje, że o nim nie zapomina. Z drugiej strony – przecież stale obecny w domu ojciec może zupełnie nie mieć z dzieckiem kontaktu.

Również niezwykle ważne jest, by nastolatek pozostawał w bliskich relacjach z ojcem. Córka powinna  słyszeć od niego, że jest fajna, mądra – to doświadczenie bezcenne dla budowania jej przyszłych dojrzałych związków z mężczyznami. Synowie zaś potrzebują usłyszeć od ojców, że są przez nich kochani i cenieni. Świadomość, że ojciec jest z niego dumny jest podstawowa dla identyfikacji chłopca z rolą mężczyzny.

Okazywanie emocji nie jest niemęskie. Ojcowie, pamiętajcie, by mówić  dorastającym dzieciom pozytywne rzeczy, starać się nie krytykować ich i nie strofować – bo to niszczy poczucie wartości, nie podważać sensu ich życiowych decyzji, nie wyśmiewać przeżywanych uczuć, akceptować i wspierać próby samodzielności. Wyrażajcie wiarę w to, że uda im się pokonać trudności, nie bagatelizujcie, dawajcie sygnały, że akceptujecie i rozumiecie przeżywane przez nich problemy, negatywne emocje. Zwracajcie uwagę nie tylko na osiągnięcia córki czy syna. To ważne – dla budowania przez wasze dzieci  głębokich i znaczących kontaktów z innymi ludźmi.

Dojrzały ojciec:

– daje sobie prawo do błędu, jeśli go popełni, potrafi powiedzieć dziecku: „przepraszam”,

– dzieli się swoimi uczuciami,

– wspiera i zauważa wysiłki dziecka nawet wtedy,  gdy nie osiąga ono sukcesu,

– cieszy się razem z nim zwycięstwami,

– ma zaufanie do wyborów dziecka,

– jest skłonny do pomocy, kiedy jest o nią poproszony,

– szanuje uczucia syna czy córki – pozwala się złościć, martwić, cieszyć,

– potrafi wysłuchać o negatywnych uczuciach, jakie wywołał swoim zachowaniem,

– nie mówi: „Jak dorośniesz, to porozmawiamy”,

– nie pociesza za wszelką ceną,

– pozwala na samodzielność, ale potrafi pomagać bez negatywnego oceniania, nie mówiąc: „A nie mówiłem”.

 

 

Opracowała: mgr Agnieszka Ostrowska-Knot, psycholog